Ta strona korzysta z plików cookies. Sprawdź naszą politykę prywatności żeby dowiedzieć się więcej.

Twój koszyk

Dodano do koszyka

Aktualnie Twój koszyk jest pusty.

Wykupując te badania zaoszczędzisz

Przejdź do kasy

wirtualna milosc
wirtualna milosc

Wirtualna miłość czy sex na żywo?

Wirtualna miłość?

Chinki odkryły wirtualnych kochanków. I wydają na nich miliony dolarów.

Czy w Chinach tak trudno znaleźć sobie chłopaka? A może chińscy mężczyźni nie spełniają oczekiwań swoich rodaczek? Trudno powiedzieć – ale faktem jest, że od grudnia zeszłego roku szczyty popularności bije wirtualna gra o nazwie Love and Producer. Najbardziej popularna jest wśród młodych Chinek – gros fanek świeżo przekroczyła dopiero dwudziesty rok życia.

Kochanek z internetu

Love and Producer jest właściwie symulatorem randek. Codziennie jego wirtualne progi przekraczają ponad dwa miliony młodych kobiet w Chinach. W chińskim odpowiedniku App Store czy Play Store to właśnie Love and Producer jest ostatnio najczęściej pobieraną aplikacją. I, żeby nie było nieporozumień, z tego symulatora randek nie korzysta się całkiem za darmo. Owszem, za darmo można go ściągnąć i zainstalować. Ale żeby mieć trochę fanu, trzeba dokonywać zakupów, wtopionych w aplikację – i na takie właśnie zakupy Chinki tylko w styczniu 2018 wydały co najmniej 200 milionów juanów. To ok. 32 miliony dolarów! Co można kupić w tej grze? Większą szansę na wirtualny związek. Jest się o co starać: gra pozwala pojedynczemu graczowi mieć do czterech wirtualnych kochanków. Sądząc po popularności Love and Producer, posiadanie czterech wirtualnych kochanków jest lepsze od kochanka w realu – ale tylko jednego. Ale tak naprawdę najważniejszy w tej grze jest nie seks, ale romans – czterech wirtualnych kochanków pamięta o swojej damie; piszą do niej wiadomości, zabierają na randki i okazują, że jest dla nich ważna.

Przedmiot pożądania

W tej grze wcielasz się w postać producentki TV. Niedawno zmarł twój ojciec i musisz uporządkować schedę po nim – w tym firmę producencką, wydającą program z hitami. Czas dzielisz pomiędzy zajęcia firmowe i snucie słodkich romansów z czterema fajnymi chłopakami. Pierwszy jest dyrektorem, wysoko postawioną szychą, o twardym charakterze – ale też o miękkim brzuszku (który pokazuje tylko tobie). Drugi jest oficerem specjalnego oddziału policji i jego główną zaletą jest fakt, że przy nim kobiety mogą się czuć bezpieczne. Trzeci to mózgowiec, mający niesłychanie wysoki iloraz inteligencji – ale też doskonale czujący się w sferze uczuć. I wreszcie czwarty, gwiazda pop, celebryta – beztroski, słodki, uroczy i delikatny. Oprócz zalet charakteru, wirtualni kochankowie mają coś, czego nie ma zwykły zjadacz chleba – mają supermoce. Na przykład, dyrektor potrafi zatrzymywać czas, zamrażać momenty. Oficer policji panuje nad wiatrem i może z nim latać. Czasem szepcze ci do ucha „jeśli stoisz w wietrze, mogę się z tobą połączyć”. Najlepsze: wszyscy się w tobie kochają. Bez pamięci. Nie liczą się inne kobiety - tylko ty. Co więcej, nie musisz wybierać! Możesz mieć ich wszystkich. Czy nie brzmi to jak raj na ziemi?

Potrzeba miłości

Koszty pojawiają się w momencie, kiedy chcesz iść z którymś na randkę – musisz za to zapłacić „diamentami” (kupujesz je w grze). Aby się w grze utrzymać, musisz zarządzać swoją firmą producencką i produkować przedstawienia – a do tego potrzebujesz specjalnych kart, takich jak np. „kreatywność” czy „decyzyjność” (je także kupujesz w grze). Możesz te karty i diamenty zdobyć za wykonanie specjalnych misji – ale na to trzeba czasu, a randka nie powinna czekać, więc szybciej i łatwiej jest wydać parę groszy… I kobiety płacą. Dlaczego? Bo potrzebują miłości. Gra Love and Producer została opracowana przez firmę Pape Games, specjalizującą się w grach dla kobiet. Projekt gry przewidywał, że będzie ona łatwa w użyciu, relaksująca – ale przede wszystkim wysycona wątkami miłosnymi, romantycznymi, a bohaterzy będą ucieleśniać marzenia kobiet. Gra najwyraźniej osiągnęła swój cel, bo fanki zamrażającego czas dyrektora ostatnio wydały prawie 40 tys. dolarów na banner LED, umieszczony na drapaczu chmur w Shanzen – baner, winszujący sto lat z okazji urodzin kochanka-bohatera.

Lepiej na żywo

Wirtualny flirt jest atrakcyjny, bo przyspiesza puls, pozwala dać upust emocjom, a jednocześnie pozostaje bezpieczny. Owszem, jest bezpieczny - dopóki pozostaje wirtualny. Ale też tak długo, jak długo pozostaje wirtualny, tak długo nie daje prawdziwego spełnienia, a tylko jego namiastkę. Można mieć czterech wirtualnych narzeczonych, w dodatku z supermocami – ale na chwilę. W życiu warto mieć prawdziwego partnera, nawet nie bohatera, ale takiego, który cię dotknie, pocałuje, przytuli; zapyta „jak minął dzień”, a kiedy zapadnie zmrok - doprowadzi do orgazmu. Orgazmu prawdziwego, nie wirtualnego. Wspólnego z kimś, a nie takiego „na własną rękę”. Związki są fajne, seks jest super – i nawet w realu może być bezpieczny. Pamiętaj tylko o zabezpieczeniu (czyli kup pudełko kondomów), a z prezerwatywy zrezygnuj dopiero, kiedy ty i twój kochanek przebadacie się pod katem chorób, przenoszonych drogą płciową. Takie badanie w wersji podstawowej możesz naleźć tutaj (kup SEX PAKIET), a w wersji rozszerzonej, bezpieczniejszej - tutaj (kup SEX PAKIET POSZERZONY). Ekonomicznie rozsądniej jest się po prostu przebadać, niż wydawać pieniądze na kochanków, którzy… nie istnieją.

swisslab

doctors

420

placówek w całej Polsce

500

badań w ofercie

6000

przebadanych pacjentów

doctors