infolinia
czynna
801 000 277

Uwaga, czy może zabraknąć leku na KIŁĘ ?!!!

Początek lutego powitał nas kiepską nowiną: w szpitalach i aptekach zabrakło lekarstwa, którym leczy się kiłę.

Według światowych standardów, kiłę leczy się penicyliną. Nie wystarczy jednak łykanie tabletek – w przypadku syfilisu tabletki mają za słabą siłę działania. Penicylinę trzeba podawać w zastrzykach. Wiadomo: im wcześniej zacznie się leczenie, tym mniej będzie trzeba przyjąć tych zastrzyków. Im później – tym więcej. W dodatku musi to być penicylina, a nie inne antybiotyki. Choć próbowano stosować też inne, nie zawsze zapewniały powodzenie terapii.

Kiła – jak się ją leczy

Obecnie standardem światowym jest stosowanie specjalnego rodzaju penicyliny – tzw. penicyliny benzatynowej. Jest to lek o przedłużonym uwalnianiu. Raz podany zastrzyk sprawia, że przez dwa tygodnie utrzymuje się we krwi takie stężenie leku, które zapewnia siedmiodniową walkę z wywołującymi kiłę bakteriami. Jeden zastrzyk z takiej penicyliny o przedłużonym uwalnianiu rozprawi się z syfilisem pierwszo i drugorzędowym (dawniej trzeba było w to miejsce dostać kilka zastrzyków). Poradzi sobie także z kiłą w fazie utajonej, która następuje po zniknięciu pierwszych objawów choroby. To dobra wiadomość: jeśli po ryzykownym kontakcie seksualnym szybko się przebadamy (badanie można kupić tutaj), wystarczy jedno podanie leku i wrócimy do zdrowia. Jeśli kiłą zostanie wykryta w fazie późnej lub doprowadzi już do dalszych zdrowotnych powikłań, konieczne będzie podanie 2 – 3 zastrzyków.

Leku brak!

Problem jednak zaczyna się wtedy, kiedy słyszymy diagnozę „syfilis” – ale nie mamy czym się leczyć. Taką właśnie sytuacją powitał nas początek lutego. Co się stało? Ministerstwo Zdrowia na początku stycznia wstrzymało import penicyliny benzatynowej. Powodem było szybkie znikanie tego leku z aptek. Najprawdopodobniej ktoś zauważył tu dobry biznes: penicylinę można z refundacją kupić w aptece za kilka złotych, a potem sprzedać ją znacznie drożej np. za granicą. Dokładnie jednak nie wiadomo – wiadomo natomiast, że leku zaczyna brakować nie tylko w aptekach, ale też szpitalach. To zła wiadomość, bo w naszym kraju od kilku lat obserwuje się zwiększoną zachorowalność na kiłę nabytą oraz kiłę wrodzoną (w 2016r NFZ odnotował 119 przypadków kiły wrodzonej – to znaczy, że dziecko urodzone zostało przez chora matkę). Codziennie do polskich szpitali zgłasza się kilka do kilkunastu osób, zarażonych syfilisem. Niedługo nie będzie ich czym leczyć.

Chroń siebie

Trudna sytuacja chorych na kiłę zostanie zapewne rozwiązana, ministerstwo usłyszy wołanie lekarzy, import zostanie wznowiony. Ci, którzy czekali na leczenie już w szpitalach, przeżyją trudne chwile – ale ich zdrowie zostanie, zapewne, w końcu uratowane. W końcu żyjemy w centrum Europy, więc nie może być inaczej. Może się tylko zdarzyć, że w trakcie oczekiwania na lek kiła wczesna wejdzie w fazę późniejszą i będzie wymagała dłuższego leczenia – ale w końcu to leczenie nadejdzie. Tylko po co przeżywać te trudne chwile? Nawet, jeśli wszystko się dobrze skończy, po co się tak stresować, bać, czekać? Możesz przecież uprawiać seks z osobą, która się przebadała, więc wiesz, że cię kiłą nie zarazi. Chroń siebie, zapraszaj do łóżka tylko zdrowe osoby. Wiesz, że wystarczy 21 zł, żeby mieć pewność „to się kiłą nie skończy”? Kliknij tutaj i nawet zafunduj badanie przyszłemu partnerowi seksualnemu. Naprawdę, lepsze to, niż niepewne czekanie na leczenie w szpitalu…

Ta strona korzysta z plików cookies. Sprawdź naszą politykę prywatności żeby dowiedzieć się więcej.

Akceptuję