infolinia
czynna
801 000 277

Test – i co dalej?

W Polsce pod kątem chorób, przenoszonych drogą płciową, przebadało się (według statystyk) raptem kilka procent populacji. Czy to znaczy, że pozostali nie mieli powodu, by się badać? Nie! Reszta nie robi testu, bo albo nie wie, że powinna, albo… boi się tego, co test może wykazać.

W Polsce każdego roku przybywa średnio 1200 osób, zakażonych wirusem HIV. Jedna trzecia to ludzie poniżej trzydziestki, ale HIV nie jest domeną wyłącznie młodych: przybywa zakażonych w wieku 50 plus. Według danych Sanepidu, w Polsce odkryto 22 tysiące zakażeń wirusem HIV – ale faktyczna liczba zakażonych jest na pewno wyższa, skoro przebadała się tylko niewielka część populacji. Można przypuszczać, że wielu zakażonych nieświadomie żyje z infekcją. Tym bardziej, że z badań Niezależnego Instytutu Badań Rynkowych IPSOS dla Krajowego Centrum ds. AIDS wynika, iż niemal 40 proc. osób aktywnych seksualnie przynajmniej raz zdecydowało się na kontakt płciowy bez zabezpieczenia i po spożyciu alkoholu, a 20 proc. przynajmniej raz współżyło z osobą, o której przeszłości seksualnej nic nie wie… W przypadku innych chorób, przenoszonych drogą płciową, nie jest wcale lepiej: liczba chorych rośnie, liczba badających się – nie.

Można postawić tamę rozprzestrzenianiu się tych chorób – wystarczy badanie krwi pod ich kątem. Nieskomplikowane, łatwo dostępne, w cenie, którą statystyczny Kowalski udźwignie bez trudu, ale… No właśnie – dlaczego się nie badamy? Część z nas zapewne nie wie, że można lub trzeba. Kolejna część nie wie, jak takie badanie znaleźć (a mamy je tutaj: SEX PAKIET – zebrane w jednym miejscu badanie pod kątem wszystkich najważniejszych chorób). Psychologowie uważają jednak, że spora liczba osób nie decyduje się na badanie, bo… boi się diagnozy. Trudno się dziwić: kto z nas chciałby usłyszeć „jest pan zarażony wirusem HIV” albo „ma pani kiłę”? Zwłaszcza, że swoją wiedzę na temat chorób, przenoszonych drogą płciową, czerpiemy ze stereotypów czy niezbyt wiarygodnych forów internetowych - więc nie wiemy o tym, że to nie koniec świata, bo wszystkie można leczyć! Dlatego chcemy dać ci użyteczne narzędzie: dawkę wiedzy o tym, co będzie się działo, jeśli diagnoza nie będzie wesoła. Chcemy odczarować lęk przed badaniem i pomóc ci zawalczyć o zdrowie.

- HIV.

Zakażenie tym wirusem może nie dawać żadnych objawów nawet przez 10 lat! Nie wywołuje także niepokojących zmian w kontrolnie wykonywanych, podstawowych badaniach laboratoryjnych. Tylko wykonanie testu pod kątem HIV daje możliwość wykrycia zarażenia. I właśnie ta możliwość może mieć cenę życia: wirus HIV nie jest dziś tak samo groźny, jak był na początku. Kiedyś rzeczywiście oznaczał wyrok. Dziś istnieją skuteczne leki antyretrowirusowe, które wprawdzie nie usuną wirusa z organizmu, ale uniemożliwią mu dalszy rozwój. W ten sposób zakażenie nie musi nigdy rozwinąć się w pełną chorobę, AIDS. Zakażona osoba, wiedząca o swojej chorobie i lecząca się, będzie żyć tak samo długo, co osoba zdrowa! Test na HIV ratuje więc życie. Badanie trzeba zrobić najwcześniej 5-6 tygodni od ryzykownego kontaktu seksualnego (wcześniej infekcja może umknąć testowi). W razie wyniku dodatniego należy go powtórzyć. Najlepiej jednak zbadać się jeszcze raz, po trzech miesiącach od ewentualnego zarażenia, wtedy bowiem dopiero można jednoznacznie wykluczyć chorobę. Leczenie osoby zakażonej jest w stu procentach refundowane.

- Kiła.

Jedynym, miarodajnym sposobem potwierdzenia lub wykluczenia zarażenia jest badanie krwi, zwane VDRL, PRP, WR czy próbą (odczynem) Wassermana. W przypadku otrzymania wyniku pozytywnego (czyli stwierdzenia obecności wywołującej kiłę bakterii), wykonuje się kolejny test, tzw. test potwierdzenia. Jeśli test potwierdzenia także wyjdzie dodatni, chory zostanie poddany kuracji antybiotykami. Najczęściej antybiotykiem z wyboru jest penicylina, zwłaszcza specjalna jej postać, o wydłużonym działaniu (podaje się ją w zastrzykach). Jeden zastrzyk działa przez ok. tydzień. Jeśli kiła została wychwycona wcześnie (czyli chory przebadał się wkrótce po ryzykownym kontakcie seksualnym), czasem kończy się nawet na jednym zastrzyku; częściej jednak kuracja trwa ok trzech tygodni. Kuracja prowadzi do całkowitego wyleczenia, pod warunkiem jednak, że podejmiemy ją szybko. Jeśli poddamy się leczeniu po 5 – 10 latach od zakażenia, pokonamy kiłową bakterię, ale w organizmie pozostaną już spustoszenia, które w tym czasie poczyniła. Leczenie jest refundowane, czasem odbywa się w szpitalu.

- Chlamydia.

Zbadać się można na dwa sposoby: można szukać we krwi przeciwciał przeciwko chlamydii lub zbadać wymaz z pochwy, odbytu czy cewki moczowej. Badania nie trzeba powtarzać, można od razu przystąpić do kuracji. Leczenie jest proste i polega na zażywaniu antybiotyku przez maksymalnie dwa tygodnie. Szczęściem w nieszczęściu, nie stwierdzono do dziś przypadku pojawienia się odporności bakterii chlamydii na antybiotyki. Trzeba jednak pamiętać, że jedno zachorowanie nie daje odporności i jeśli nie będziemy się pilnować, mogą się nam zdarzyć kolejne! Leczenie jest refundowane, tzn. płacimy tylko część ceny antybiotyku (według przysługujących nam zniżek).

- HSV.

Inaczej wirus opryszczki. Chorobę wykrywa się za pomocą objawów (są dość charakterystyczne), badania przeciwciał we krwi lub w badaniu mikroskopowym (bada się fragment owrzodzenia). Leczenie polega na zażywaniu leków antywirusowych (acyklowiru) przez 5 7 dni. Czas leczenia się wydłuża, jeśli zmiany są rozległe lub nawracają – w takim przypadku czasem trzeba brać leki nawet przez wiele miesięcy. Leki doustne są refundowane (płacimy część ceny). Na zmiany bezpośrednio nakłada się maści lub kremy przeciwwirusowe, nie są refundowane, ale są niedrogie (kosztują kilkanaście złotych). Jednak opryszczka to wciąż problem dla medycyny: leki działają, póki się je bierze. Jak się je odstawia, wirus może znów zaatakować. Jeśli masz silny układ opornościowy, możesz nigdy nie mieć opryszczkowych owrzodzeń, nawet będąc zakażonym. Jeśli masz słabszy układ opornościowy, nawroty mogą pojawiać się nawet co miesiąc. Leki tylko łagodzą przebieg zakażenia. Dlatego najlepiej byłoby się wirusem w ogóle nie zarazić – i tu wracamy do problemu, poruszonego we wstępie: badaj się i wymagaj badania od swojego partnera seksualnego ZANIM podejmiesz decyzje o rezygnacji z prezerwatywy.

- HCV i HBs. Są to wirusy zapalenia wątroby, pierwszy typu C, drugi typu B. Obie choroby przenoszą się przez zastrzyki, zabiegi (także kosmetyczne czy w salonie tatuażu) – ale też kontakty intymne. Do niedawna medycyna kiepsko radziła sobie z chorobą: leczono ją interferonem, który dawał wiele skutków ubocznych i nie zawsze pomagał. Od trzech lat dostępne są jednak nowoczesne leki, które rozprawiają się z wirusem bezpośrednio. Jest tych leków kilka, więc lekarze mogą dobrać odpowiednie do każdego podtypu wirusa. Skutecznie wyleczyć udaje się aż 95 proc. chorych! Jeśli twój test wykaże, że masz przeciwciała anty-HCV, to znaczy, że miałeś kontakt z wirusem. To jednak nie przesądza o chorobie: musisz z tym wynikiem iść do lekarza i poddać się dalszej diagnostyce, by potwierdzić aktualną obecność wirusa (zdarza się, że organizm sam eliminuje zakażenie). Jeśli to badanie da wynik dodatni (tzn. we krwi wykazana zostanie obecność materiału genetycznego wirusa HCV) zostaniesz skierowany na leczenie, które jest (na szczęście) refundowane.

Ta strona korzysta z plików cookies. Sprawdź naszą politykę prywatności żeby dowiedzieć się więcej.

Akceptuję